Fragment przesłuchania dr Janiny Kościuszko (lekarki w więzieniu śledczym na Montelupich) przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskiej w Krakowie (dot. Józefy Mikowej)

Fragment protokołu dotyczący Józefy Machay-Mikowej

…W tym samym czasie co ja przebywała w więzieniu Montelupich Józefa Mikowa, działaczka pochodząca z Orawy. Z opowiadania Mikowej, z którą stykałam się na terenie więzienia bardzo często wiadomi mi, że była ona w czasie przesłuchiwań przez Gestapo torturowana w ten sposób, że wieszano ją za ręce, bito i kazano jej przez 48 godzin stać w korytarzu. Po tej stójce umieszczono ją w celi dając jej do picia duży garnek wody. Jak Mikowa stwierdziła woda ta była mocno solona, , wobec czego nie wypiła jej lecz wylewała ją sukcesywnie do kubła znajdującego się w celi. Podawanie pobitym więźniom tej solonej wody do picia, było torturą stosowaną przez gestapowców celem wymuszenia zeznań. Mikowa była o ile wiem przesłuchiwana również przez funkcjonariuszy Gestapo w Zakopanem, skąd przywieziono ją po tym na Montelupich. Po przyjeździe była ciężko chorą i wtedy przewieziono ją do szpitala św. Łazarza. Na żądanie Gestapo po kilku tygodniach sprowadzono ją z powrotem na Montelupich i umieszczono w osobnej celi. Ówczesny komendant więzienia oficer Gestapo wyższego stopnia, nazwiskiem Cezar, poleci mi wówczas, bym jej udzielała pomocy lekarskiej i odwiedzała ją codziennie w jej celi.

W kilka dni po przewiezieniu Mikowej na Montelupich, kiedy byłam w jej celi stwierdziłam, że stan jej zdrowia nie był beznadziejny, gdyż była przytomna, ożywiona i wówczas przekazała mi szereg poleceń i wiadomości. Nadmieniam że Mikowa cierpiała na gruźlicę kolana i astmę. Nic jednak nie zapowiadało jej rychłego zgonu. Po rozmowie z Mikową zeszłam do ambulatorium, do którego po chwili chciał wejść również lekarz niemiecki – którego nazwiska nie znam – będący w białym fartuchu i towarzyszący mu komendant więzienia, wspomniany Cezar. Zauważywszy mnie cofnęli się obaj raptownie, dokąd się potem udali, tego nie wiem. Przypuszczam jednak, że byli w celi Mikowej, bo gdy schodziłam potem na dół zobaczyłam drzwi jej celi otwarte, z celi tej wyszedł zastępca komendanta Sander względnie Sanders, który powiedział do mnie „widzi pani, takżeśmy ją ratowali, a ona mimo to zmarła”. Słowa te wypowiedział w języku niemieckim. Od Aleksandra Bugajskiego dowiedziałam się po tym, że ów nieznany mi lekarz niemiecki, specjalnie przez gestapowców sprowadzony, dał Mikowej dosercowy śmiertelny zastrzyk, który spowodował jej natychmiastową śmierć, Aleksander Bugajski został po tym skierowany do obozu w Ravensbröck, stamtąd uciekł i potem zginął w powstaniu warszawskim. Sander miał także przedtem nazwisko „Czaja” i miał pochodzić ze Śląska i rozumiał język polski. Słyszałam od więźniarek, że był on w stosunku do nich brutalny że jak inni gestapowcy krzyczał na nich i bił je…

Źródło: Teczka Józefy Machay Mikowej; Fundacja Generał Elżbiety Zawackiej; Kujawsko Pomorska Biblioteka Cyfrowa; Strona główna – Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa (umk.pl) s. 53-54